Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 marca 2014

Sałatka z wędzonego kurczaka curry z ananasem i kukurydzą

To ekspresowe smaczne danie znalazło się na moim blogu z prostej przyczyny – jest smaczne .Idealnie nadaje się dla tych, którzy nie lubią marnować cennego czasu w kuchni, ewentualnie dla tych którzy uwielbiają się zaszywać w kuchni, ale potrzebują jakiegoś ekspresowego przepisu dla niespodziewanych gości. 


Sałatka z wędzonego kurczaka z  ananasem i kukurydzą
(3-4 porcje)
  • 350 g wędzonej piersi kurczaka
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 puszka ananasa
  • 3 łyżki majonezu
  • 1 płaska łyżeczka curry
  • szczypiorek

Pierś z kurczaka pokroić w kostkę i wrzucić do miski. Dodać odsączoną kukurydzę oraz odsączonego z syropu ananasa pokrojonego w kostkę. Całość doprawić curry oraz 3 czubatymi łyżkami majonezu a następnie wymieszać. Sałatkę podawać udekorowaną szczypiorkiem.



niedziela, 12 stycznia 2014

Gęś w musujących pomarańczach z pieczonymi ziemniaczkami curry

Przymierzałam się już od jakiegoś czasu do napisania recenzji "Małej paryskiej kuchni" Rachel Khoo i obiecałam sobie, że ją zrobię gdy natrafię na danie które mi podpasuje smakowo i w końcu się udało :).
Uwielbiam Rachel za to jak wygląda, za jej piękne czerwone usta, jej klimatyczną małą paryską kuchnię, ale niestety po kilku przepisach muszę stwierdzić z bólem, że jej brytyjska propozycja paryskiej kuchni nie zawsze mi odpowiada. Jestem raczej spójna i konsekwentna w swoich poglądach, dlatego nawet po kilku nieudanych próbach nie poddałam się w dalszych poszukiwaniach mojego lubionego dania z jej książki. Poza tym Rachel wydawała mi się bardzo podobna osobowościowo; ja też nie mam zbytecznych urządzeń w kuchni i nie gotuję wszystkiego w garnkach z najwyższej jakości stali, choć może i taki też by się znalazł w moich kuchennych przyborach. Uwielbiam tak jak Rachel ser i śmietanę i tak jak ona uważam, że dietetyczne ciasta można wyrzucić za okno. Z utęsknieniem czekałam na przesyłkę książki i od razu zabrałam się do jej studiowania. Wszystkie przepisy są niesamowicie zachęcające, a klimatyczne fotografie i ulubione składniki krzyczą "zrób mnie, zrób teraz". No i zrobiłam sztandarowy quiche lorrane, który Rachel zachwalała nie tylko w swojej książce ale i w programie tv. Narzekała, że wszystkie kupowane są obrzydliwe a ten jej quiche jest wyjątkowo pyszny... Zrobiłam i nie opublikowałam ponieważ mi nie smakował :(, nawet mój ulubiony i honorowy recenzent Teofil który pochłania wszystko co zrobię w wielkiej euforii tym razem powiedział: "no dobry, ale wiesz... jadłem już lepsze rzeczy w twoim wykonaniu..." i coś w tym jest. Prostota przepisów, zdjęcia i składniki zachęcają, ale chyba jednak nie da się wszystkiego zrobić w jednym garnku i w mega przyspieszonym tempie. Cenię sobie prostotę, ale jeśli bierzemy się za francuską kuchnię to należy to robić z większym sercem. Przepis na quiche od początku budził moje wątpliwości... ucierane masło z solą... grudek nie sposób się pozbyć bez podgrzania masła od ucierania... Ja rozpuszczam sól w 2 łyżkach wody, którą dodaje do ciasta, masło porządnie chłodzę i kroję w kostkę a potem rozcieram szybko z mąką palcami, jak ciasto na kruszonkę. Ciasto na quiche zapiekam wcześniej, aby było chrupiące, nigdy nie wylewam masy jajecznej na surowe ciasto posmarowane białkiem, chyba że moim zamiarem jest, żeby ciasto było ewidentnie miękkie. Cały czas jestem jednak pod wpływem czaru Rachel, bo książka jest pięknym albumem, udekorowanym apetycznymi fotografiami oddającymi klimat paryskiego życia autorki. Może być źródłem inspiracji jeśli chodzi o połączenia składników, tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, ale polecam zaufać jednak swojej intuicji jeśli jakaś procedura (np w zastępstwie palnika poleca się  karmelizować cukier w cream brule rozgrzaną do niebieskości łyżką) wydaje Wam się absurdalna to jej nie stosować. Najbardziej użyteczny okazał się rozdział "Fundamenty kuchni francuskiej" i opisane w nim sosy. Jeszcze ich nie wypróbowałam, ale dowiedziałam się o istnieniu sosu berneńskiego, który jest doskonałą alternatywą do baraniny i jagnięciny dla mojej wersji sosu holenderskiego, który to pięknie komponuje się ze szparagami i krewetkami. Dzisiaj będzie moja wersja Canarad a l'Orangina gdzie zamiast kaczki zrobiłam gęś, dodałam trochę mniej kminu i zamiast likieru cointrau w sosie użyłam pomarańczowego Aperolu, który ma delikatnie ziołową nutę. Do gęsi podałam pieczone ziemniaczki według własnego przepisu. Wyszło pysznie więc się nie poddaję i dalej będę próbować przepisy Rachel. 


Gęś w musujących pomarańczach
(3-4 porcje)
  • ok 500 g piersi z gęsi 
  • 100 ml gazowanej pomarańczowej oranżady (może być Fanta)
  • 2 łyżki likieru pomarańczowego Aperol 
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka czerwonego octu winnego
  • 4 pomarańcze podzielone na cząstki i obrane z błonek

marynata do gęsi:



  • sok i skórka z jednej sparzonej pomarańczy
  • 1 łyżka oliwy
  • 1/3 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego 
  • 1 łyżeczka soli
pieczone ziemniaczki curry z czosnkiem:
  • 4 duże ziemniaki 
  • 1/2 łyżeczki czerwonej papryki
  • szczypta chili
  • 2 ząbki czosnku
  • 2/3 łyżeczki curry
  • sól 
  • 1 łyżka oleju



Mieszamy skórkę i sok z pomarańczy z oliwą, kminem i solą. Umieszczamy mięso w marynacie, nacieramy je i odstawiamy na jedną dobę. Zaglądamy co jakiś czas do marynaty, żeby przewrócić mięso na drugą stronę i polewać z każdej strony, aby nie wyschło. Rozgrzewamy piekarnik do 170 C. W tym czasie obieramy ziemniaki i kroimy je w talarki o grubości ok 0,5 cm. Dodajemy do ziemniaków przyprawy : curry, słodką paprykę, chili i sól a następnie mieszamy, tak aby zioła dokładnie obtoczyły talarki. Rozkładamy talarki luźno na blachę i posypujemy je czosnkiem pokrojonym w paski. Mięso wyjmujemy z marynaty i przekładamy do brytfanki w której będziemy je piec a następnie polewamy je 2-3 łyżkami marynaty. Brytfankę wstawiamy do nagrzanego piekarnika i nastawiamy go na ok 60 min. Po ok 15 min pieczenia  dodajemy do piekarnika blachę z ziemniakami. Mniej więcej w połowie pieczenia polewamy mięso płynem z dna brytfanny. Polewamy też wtedy ziemniaczki łyżką oleju i łyżką płynu z dna brytfanny z mięsem. 15 minut przed końcem pieczenia wlewamy oranżadę i likier na dużą patelnię postawioną na silnym ogniu i gotujemy, aż płyn zredukuje się o połowę. Dodajemy sól i ocet, a następnie cząstki pomarańczy, zmniejszamy trochę ogień i gotujemy całość jeszcze 5 minut. Gęś podajemy gorącą, polaną sosem i obłożoną cząstkami pomarańczy. Do gęsi podajemy pieczone ziemniaczki z curry lub/oraz prostą sałatkę z rzeżuchy lub rukoli. 






piątek, 22 listopada 2013

Sałatka z kurczaka, ryżu i pomarańczy

Pierwszy raz zachwyciłam się tym połączeniem stosując daaawno temu jedną z bardzo restrykcyjnych diet, gdzie na obiad należało przygotować gotowaną pierś z kurczaka bez dodatku soli i można było zjeść jeden owoc. Wymieszałam wtedy kawałki kurczaka z cząstkami pomarańczy i okazało się, że to połączenie jest bardzo dobre. Dzisiaj bardziej urozmaicona wersja "Zdrowych kalorii" w sałatce z kurczaka, ryżu i pomarańczy.


Sałatka z kurczaka, ryżu i pomarańczy
(1 porcja)

  • 100 g gotowanej piersi z kurczaka
  • 25 g brązowego ryżu
  • 1 pomarańcza
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki rodzynek
  • sól
  • curry

Ryż ugotować na sypko w osolonej wodzie, wystudzić. Ugotowaną w lekko osolonej wodzie pierś pokroić w kostkę. Pomarańczę obrać ze skóry i białych błonek, następnie pokroić w kostkę. Składniki przełożyć do salaterki, dodać jogurt, oraz sparzone i odsączone rodzynki, doprawić odrobiną curry.  Wszystko wymieszać  i dodać sól do smaku.

środa, 17 lipca 2013

Kurczak curry z ryżem basmati

Na blogu można znaleźć już dwa moje ulubione dania indyjskie murgh makhani, kurczak masala. Dzisiaj pora na zamknięcie mojej trylogii indyjskiej ;-) i zaserwowanie kurczaka curry. Wczorajsza przygoda z indyjską kuchnią zaowocowała tym oto przepisem. Na deser proponuje natomiast orzeźwiające mango lassi. Jeśli macie dużo czasu i cierpliwości polecam samodzielną obróbkę orzecha kokosowego :). Ja szczerze mówiąc zrobiłam to z "lenistwa" bo supermarkecie nie było puszek z mleczkiem kokosowym, znalazłam natomiast orzechy kokosowe. Zrezygnowałam z wyprawy do drugiego supermarketu i wystawanie w kilometrowej kolejce i zakupiłam kokosy :). Okazało się ze wydobycie mleczka kokosowego, taka jest botaniczna nazwa płynu w środku orzecha ale my będziemy przygotowywać mleczko rownież z miąższu, jest banalnie proste. Schody zaczynają się dopiero przy rozłupywaniu skorupy tego potwora i wydłubaniu jadalnej białej części. Jeśli ktoś jeszcze pamięta reklamę bounty z lat dziewięcdziesiątych gdzie kokos ulega ostremu nożowi jak śliwka, musi się nastawić na niezłe tłuczenie nożem skorupy, żeby go rozpołowić ;-). Każdy kokos ma na jednym z końców 3 dołki umieszczone obok siebie. Jeden z nich jest zawsze w miarę miękki i umożliwia stosunkowo łatwe wywiercenie otworu- czubkiem noża, korkociągiem lub innym szpikulcem. Zatem jeśli zależy nam na wodzie kokosowej to należy ją najpierw wylać przez otwór a potem zabrać się do rozbijania orzecha. Woda kokosowa wylewa się bardzo  łatwo, wystarczy przechylić orzech i delikatnie nim potrząsnąć. Potem uderzamy mocno nożem w połowie orzecha, aby go rozłupać. Muszę się przyznać do tego co zrobiłam :))). Po prostu machnęłam nim o podłogę :)) gdy znudziło mi się już stukanie i  rozłupał się jak w reklamie ;-)...może nie tak idealnie na pół, ale jak dla mnie na tyle idealnie aby wydostać biały miąższ. Jeśli zależy wam na na równo rozciętej skorupce to polecam się pomęczyć z obstukiwaniem nożem i potem podważaniem ostrym narzędziem, aby nie uszkodzić orzeszka ale jeśli chcecie go szybko otworzyć to można nim rzucać :), trzeba mieć tylko mocną podłogę ;-).




Kurczak curry z ryżem basmati 
(4 porcje)

  • 400 g piersi z kurczaka
  • ryż basmati (4 porcje)

marynata do kurczaka:
  • 2 łyżeczki curry 
  • szczypta chili w proszku 
  • sól 

sos curry: 
  • 1 papryka
  • 3 plastry ananasa
  • 100 ml soku z ananasa
  • 1 kokos lub 100 ml mleczka kokosowego z puszki
  • puszka pomidorów ok 400 g
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 cebula cukrowa
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżki curry
  • kawałek świeżej papryczki chili
  • 6 łyżek śmietany
  • sól






Pierś z kurczaka umyć osuszyć, pokroić w kostkę i  natrzeć solą oraz 2 łyżeczkami curry, następnie odstawić na 15 min.W tym czasie wydobywamy mleko z kokosa oraz miąższ.


Wylewamy wodę z kokosa przez otwór a po otwarciu orzecha wyjmujemy białą cześć kokosa obierając z ciemnej skórki i kroimy na plasterki. Wrzucamy do garnka , zalewamy ok 200 ml wody kokosowej lub jeśli w kokosie nie było wody to czystą wodą albo mlekiem  i gotujemy do odparowania połowy płynu.
 Zestawiamy z ognia i blendujemy całość a następnie przecieramy przez sitko.Wiórek nie wyrzucamy możemy użyć je do innego dania, lub ciasta.  Mleczko ostawiamy, użyjemy go do sosu. 
 Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju i na dużym ogniu obsmażać kawałki kurczaka z obu stron aż do zrumienienia. Po usmażeniu zdejmujemy z patelni i odstawiamy.
Kroimy cebulę w piórka i dusimy na patelni z 2 łyżkami oleju przez ok 5 min, dodajemy posiekaną świeżą chili i czosnek przeciśnięty przez praskę, a następnie dalej dusimy, ok 3-4 min. Gdy cebula będzie miękka dodajemy 2 łyżeczki kurkumy oraz  2 łyżki curry i dokładnie mieszamy. 
Całość przesmażamy jeszcze ok 3 min a następnie dodajemy pomidory z puszki, 100ml soku z ananasa, 100 ml mleczka kokosowego, jedną łyżkę miodu i jedną łyżeczkę cukru. Gotujemy całość ok 15 min. Zdejmujemy z ognia, blendujemy i przecedzamy przez sitko. Do sosu dodajemy 6 łyżek  śmietany i gotujemy sos przez 5 min, a następnie dodajemy paprykę i ananasa pokrojone w kostkę i dalej gotujemy na średnim ogniu ok 15 min, aż papryka zmięknie. Na końcu dodajemy kurczaka smażonego i gotujemy jeszcze przez ok 2-3 min. W międzyczasie gotujemy ryż basmati w osolonej wodzie. Sos podajemy na ciepło z ryżem basamti lub/i naanami, a na deser mango lassi.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...