Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cynamon. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 kwietnia 2017

Piernik w czekoladzie z inką i powidłami

Kto lubi pierniczki alpejskie? Ja!!! Dzisiaj coś co smakuje bardzo podobnie. Ciasto idealne na świąteczny stół. Ja sądzę, że raczej z okazji Bożego Narodzenia, ale moja mama uważa że można je jeść zamiast mazurków ;-).


Piernik w czekoladzie z inką i powidłami


(forma keksowa)

  • 130 g masła
  • 250 g brązowego cukru
  • 3 łyzki miodu
  • 3 łyżki powideł śliwkowych
  • 15 goździków
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 4 czubate łyżki kawy zbożowej inki
  • 250 ml mleka
  • 2 jajka
  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki sody
  • garść orzechów włoskich

do przełożenia:

  • kilka łyżek powideł śliwkowych, można je przesmażyć na patelni jeśli są zbyt rzadkie

polewa:

  • 1/3 szklanki śmietanki 30 %
  • 3 łyżki kawy zbożowej inki
  • 100 g czekolady gorzkiej






W moździerzu rozgnieść goździki i wymieszać z cynamonem i gałką muszkatołową. 
W rondlu sklarować masło, dodać cukier i wymieszać. Następnie dodać miód, powidła, przyprawy i  kakao. Podgrzewać jeszcze chwilę na małym ogniu, następnie zdjąć z ognia i odczekać chwilę. Wymieszać masę z sodą, kawą zbożową, mlekiem i jajkami. Ważne aby jajka dodać na końcu, masa jest gorąca i mogłyby się ściąć gdyby była zbyt gorąca. Wymieszać wszystko dokładnie.  
Stopniowo do masy dodawać mąkę i dokładnie wymieszać.  
Pokruszyć orzechy na mniejsze kawałki i obtoczyć je w 1 łyżeczce mąki, a następnie wymieszać z ciastem.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180 C, wysmarować formę masłem i wysypać mąką . Przelać ciasto do formy i piec je przez ok 45 min.  
Ostudzone ciasto przekroić na pół i przełożyć powidłami. 
Podgrzać śmietankę kremówkę i rozpuścić w gorącej kremówce czekoladę, doprawić kawą zbożową i dokładnie wymieszać. Gdy polewa lekko wystygnie polać nią piernik. 










poniedziałek, 27 marca 2017

Brownie z fasoli z orzechami

W związku z tym, że mąka pszenna niezbyt dobrze mi służy to ostatnio szukam przepisów na ciekawe daniami bezglutenowe. Długo się przymierzałam do ciasta z fasoli no i w końcu nastał ten dzień, w którym w domu choochli na niedzielny podwieczorek się ono pojawiło. Teofil kręcił nosem... "że co, że ciasto z fasoli, że jak ? no z marchewką , z dynią ok , ale że z fasolą , bleee ". Uparłam się i wyszło bardzo dobrze. Nie ma się co oszukiwać smakuje odrobinę inaczej, ale ktoś kto nie piekł nigdy brownie może się nawet nie zorientować :). Zwykłe brownie na mące lubię wcinać gorące, a to lepiej smakuje schłodzone, a przynajmniej wystudzone ;-). Jest mięciutkie, puszyste i wilgotne. Można podawać je z dowolnymi konfiturami, mnie najbardziej smakuje z dżemem malinowym i powidłami śliwkowymi. Zapraszam na przygodę z fasolą :).


Brownie z fasoli z orzechami 
(na 1 formę keksową)

  • 2 puszki fasoli czerwonej
  • 2 banany
  • 20 daktyli suszonych
  • 3 czubate łyżki miodu
  • 8 czubatych łyżeczek kakao
  • 3 jajka
  • 1,5 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • garść orzechów włoskich
  • powidła śliwkowe lub dżem malinowy (opcjonalnie)



Fasolę, daktyle i banany mielimy lub blendujemy na gładką masę. 
Do masy dodajemy miód, kakao, cynamon i dokładnie mieszkamy. 
Nastepnie dodajemy, jajka oraz sodę i jeszcze raz dokładnie mieszkamy. 
Orzechy rozdrabniamy na mniejsze kawałki, dodajemy do ciasta i mieszamy. 
Formę keksową wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy do niej ciasto. 
Pieczemy ok 45 min (do suchego patyczka) w temp 180 C. Pozostawiamy do wystudzenia. 
Podajemy z powidłami śliwkowymi lub dżemem malinowym. 

piątek, 5 sierpnia 2016

Zupa Pho Bo

Dzisiaj będzie o wietnamskiej zupie. Nie jest to zwykła zupa, jest to kultowe danie, które popularne jest w całym Wietnamie. Zupę tą można jeść na śniadanie, obiad lub kolację. Uwaga niektórzy porównują ją do kochanki, gdyby ją mieć codziennie to szybko by się znudziła, podczas gdy ryż jest jak dobra żona i można go jeść codziennie ;-).  Zupa ta uwiodła mnie jeszcze zanim udałam się do Azji. Jakiś czas temu namiętnie produkowała ją jedna z sieciówek z azjatyckim jedzeniem, i właśnie tam zjadłam ją pierwszy raz, nie wiedząc nawet że nazywa się zupą Pho. 
        Zupa Pho może występować w dwóch wariantach: z wołowiną, czyli Pho Bo lub z kuczakiem, czyli Pho Ga. Nisamowicie pachnący rosół z dodatkiem opalonego imbiru i cebuli, do tego przyprawy prażone na patelni, makaron ryżowy, mięso, dymka, kiełki fasoli i kolendra. Skropione to wszystko sokiem z limonki, doprawione sosem rybnym, sojowym i specjalnym czosnkiem marynowanym w occie. Można powiedzieć, ze każdy kucharz ma swój sposób na zupę pho, ale bogaty i intensywny smak bulionu można uzyskac tylko dzięki kościom wołowym.  Nie wiem czy jest ktoś, kto był w Wietnamie kto nie próbował tego specjału, a jeśli próbował z pewnością będzie usatysfakcjonowany moją wersją. Można powiedzieć, że jest trochę jak kwaśna pho chua, z uwagi na to że lubię ją doprawiać czosnkiem w occie.  Pomimo tego, że Wietnam, jest krajem z ponad 3500 letnią historią to tak bardzo popularna zupa została wymyślona na początku XX wieku. W Polsce zupa Pho stała się popularna dzięki stolicy, bo tam właśnie swego czasu przebywała największa ilość ludności wietnamskiej. Polacy rozkochali się z tym daniu dzięki budkom na Stadionie Dziesięciolecia, a po zamknięciu Stadionu a tym samym najlepszej budki z zupą Pho, jej wielbiciele byli wręcz załamani ;-). Dlatego też nie dziwi mnie werdykt Michelin a propo budki z makaronem i ryżem w Singapurze, gdzie dania kosztują kilka złotych. Serdecznie gratuluję kucharzowi i życzę mu wspaniałeś restauracji. Kuchnia azjatycka broni się smakiem bez wykwintnych składników i metod jak z pracowni chemicznej.
        Zupie Pho towarzyszy specjalny rytułał jej spożywania. Otóż je się ją pałeczkami, wyławiając z niej makaron, mięso i dodatki, a rosół wypija się wprost z miski. Ja preferuję używanie pałeczek i łyżki ;-). To że używa się pałeczek wcale mnie nie dziwi bo łyżką dość trudno wyłowić długie nitki makaronu. Smacznego :)


Zupa Pho Bo
(ok 5 porcji)
  • 1,5 kg mięsa wołowego z kością
  • ok 300 g wołowiny na steka
  • 8 cm korzeń imbiru
  • 1,5 cebuli
  • 2 szalotki
  • 5 gwiazd anyżu
  • 1 łyżeczka nasion kolendry
  • 4 goździki
  • 2 ziarna czarnego kardamonu
  • 1 laska cynamonu
  • 4 ząbki czosnku w całości w łupinach
  •  bryłka (ok 40 g) cukru palmowego
  • 1 limonka
  • 4 łyżki sosu rybnego
  • 1 pęczek dymki
  • 300 g kiełków fasoli mung
  • 400 g (ok 2 paczek) makaronu ryżowego 
  • 3 łyżki octu ryżowego do zakwaszenia wody do gotowania makaronu
  • sól
do podania:
  • 1 limonka pokrojona na ćwiartki
  • sos sojowy jasny
  • czosnek w occie :4 zabki czonsku, 3 papryczki chili (opcjonalnie), 3 łyżki sosu rybnego, 1 łyżka brązowego cukru, 3 łyzki octu ryżowego, 150 ml wody

Zagotować w garnku wodę , włożyć mięso z kośćmi do garnka  i gotować przez 10 min. Opłukać mięso w zimnej wodzie i oczyscić z szumowin.  Przełożyć oczyszczoną z szumowin wołowinę z kościmi do wysokiego garnka z zimną wodą (ok 3 litrów). 
Cebulę obrać przekroić na pół, szalotki obrać ale pozostawić w całości, imbir przekroić wzdłuż. Następnie opalać cebulę, szalotkę i imbir nad palnikiem, tak aby były lekko czarne. Warzywa dodać do garnka z wodą i mięsem, dodać  rozgniecione ząbki czosnku w łupinach oraz 2,5 łyżki soli. 
Wywar gotować min 3 h. 
Na dwie godziny przed końcem gotowania dodać uprażone na patelni nasiona kolendry, kardamon, cynamon,  anyż i goździki. Zupę doprawić sosem rybnym, cukrem palmowym oraz sokiem z jednej limonki. Gotowy bulion przecedzić.  
Wołowinę pokroić bardzo ostrym nożem w cienkie plasterki (ok 2 mm). Można uprzednio ją zmrozic przez ok 30-45 min w zamrażalniku, aby łatwiej się kroiło. Plasterki można rozbić jeszcze na desce tłuczkiem. 
Posiekać dymkę
Zalać wrzątkiem kiełki fasoli i trzymać przez 5 min, następnie odcedzić. 
W miedzyczasie przygotować makaron ryżowy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Makaron gotować w zakwaszonej octem ryżowym i posolonej wodzie. Odcedzać makaron bez przelewania zimną wodą, aby był bardzo gorący przed nałożeniem do miski. 
Gorący makaron nałożyć do misek i posypać posiekaną dymką. Ułożyć na makaronie plasterki wołowiny i zalać mięso wrzącym bulionem.  Talerze udekorować obficie kolendrą.

Doprawić zupę do smaku sosem sojowym, sokiem z limonki, chili, czosnkiem w occie. 


Przepis na czosnek w occie: 
Wodę zagotowujemy, dodajemy pokrojony w cienkie plasterki czosnek, cukier brązowy, sos rybny i od razu zdejmujemy z palnika. 
Przelewamy do naczynia, dodajemy pokrojone w paseczki papryczki chilli, oraz  ocet. 


czwartek, 10 września 2015

Szarlotka pychotka

Gdy brak mi weny to łażę sobie tak po straganach, albo półki sklepowe zwiedzam licząc na to, że coś mnie zainspiruje. Po powrocie z Azji było mi bardzo smutno, że w moim warzywniaku nie ma listków kafiru, tamaryndowca czy galangalu i jakoś nic nie było w stanie mnie pobudzić do kulinarnej aktywności po wspaniałych smakach Tajlandii...dopóki nie pojawiły się antonówki :). Będzie szarlotka! Taka zwykła szarlotka, pyszna, na kruchym cieście. Nasza polska szarlotka z antonówek a nie jakieś tam apelpaje ;-). Do dzieła !




Szarlotka
(forma 25 cm)
  • 500 g mąki pszennej
  • 250 g margaryny
  • 30 g masła
  • 180 g cukru białego
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • ok 1,5 kg kawśnych jabłek 
  •  2 czubate łyżki cukru trzcinowego
Mąkę przesiać przez sito i wymieszać z białym cukrem i solą. 
Schłodzone masło i margarynę pokroić  szybko w kostkę i dodać dodać do mąki. Siekać nożem mąkę z masłem i margaryną tak, aby składniki się wymieszały. 
Dodać dwa jajka i zagnieść szybko ciasto. Uformować z ciasta kulę, zawinąć w folię spożywczą i wstawić na 30 min do lodówki. 
Obrać jabłka i oczyscic z gniaz nasiennych . Pokrojone na pół jabłka pokroić na plasterki. Wymieszać z 2 czubatymi łyżkami cukru (można dodać więcej, ja lubię gdy są kwaśne) oraz cynamonem. Przesamżyć jabłka na średnim ogniu ok 10-15 min , tak aby nie rozpadły się całkowicie i były lekko chrupiące. 
Wysmarować formę na ciasto margaryną. 
Ciasto podzielić na dwie części : 2/3 ciasta rozwałkować cienko (ok 0,5 cm)  i wyłożyć nim dno (można rozciągnąć palcami ciasto palcami bez wałkowania :) ) formy a resztę schować z powrotem do lodówki.  Wstawić formę z ciastem do piekarnika nagrzanego do 200 C i zapiekać ok 13 min. 
Wyjąć z piekarnika podpieczony spód, wypełnić go jabłkami i pokryć resztą ciasta. Można z niego zrobić paseczki i tradycyjną plecionkę, ale ja lubię skubać ciasto i układać małe nieregularne placuszki na wierzchu, tak aby pokryć warstwę jabłek.  
Zmniejszamy temp do 180 C i pieczemy szarlotkę przez ok 35 min. 







wtorek, 26 sierpnia 2014

Orientalna wątróbka z cukinią i ziemniakami

Od czasu gdy zaczełam odkrywać tajską kuchnię cały czas chodzą za mną orientalne smaki. Wynikiem tego jest dzisiejsze danie. Dość niecodzienne połączenie, ale eksperyment na prawdę się udał i było przepyszne. Uwielbiam takie połączenia smaków :).


Orientalna wątróbka z cukinią i ziemniakami
(4 porcje)

  • 200 g wątróbki
  • 1 młoda cukinia
  • 2 szalotki
  • 1 por
  • 3 goździki
  • kawałek kory cynamonu
  • 3 ziarna czarnego kardamonu
  • 1 ząbek czosnku
  • 4 ziemniaki
  • 1 łyżka masła
  • 4 łyżki oleju
  • 4 ziemniaki
  • garść świeżej bazylii


Sklarować masło, dodać oliwę, rozgrzać mocno i wrzucić karadamon, goździki i cynamon. Smażyć ok 5 min, aż przyprawy zaczną wydzielać silny zapach. 
 
Na osobnej patelni rozgrzać 2 łyżki oleju i wrzucić obrane ziemniaki pokrojone w ćwiartki, doprawić solą i smażyć ok 5 min, odstawić. 
Dodać do patelni z przyprawami posiekaną szalotkę z czosnkiem przeciśniętym przez praskę, smazyć 1 min. 
Następnie dodać do cebuli pora, smażyć 2-3 min na średnim ogniu.  
Dodać ziemniaki i smażyć na małym ogniu przez 10 min.  
Po tym czasie dodać cukinię wymieszać zwiększyć troszkę ogień i smazyć 3 min. 
Wlać pomidory z puszki i mleko kokosowe, wymieszać i doprawić 1 łyżką cukru. Gotować na średnim ogniu  ok 20 min, aż ziemniaki i cukinia będą prawie miękkie.  
Doprawić 1 łyżką soku z cytryny i jedną łyżką cukru pod koniec gotowania, a następnie dodać posoloną wątróbkę i dusić na średnim ogniu pod przykryciem ok 10 min.  
Na ok. 5 min przed końcem duszenia dodać 10 pomidorków koktailowych. Danie podawać udekorowane świeżą bazylią.


piątek, 11 lipca 2014

Tajska zupa galangalowa z wołowiną i makaronem

Dzisiaj kolejna pyszna zupa. Tym razem aromatyczny kawaskowy bulion aromatyzowany cynamonem i galangalem z cienkimi paseczkami miękkiej wołowiny i jędrnymi kiełkami fasoli. Galangal jest tropikalną rośliną, która osiąga wysokość około 2 metrów. Ma długie i szerokie, blade liście, zielonkawo-białe kwiaty i owoce, które wyglądają jak czerwone jagody. W gastronomi używane jest kłącze rosnące pod ziemią, które przypomina wyglądem kłącze imbiru i ma imbirowo-pieprzowy smak. Mnie się wydaje, że pachnie trochę lasem. Przyprawa ta jest bardzo powszechnie używana w kuchni tajskiej do zup i curry. Gdzieś wyczytałam, że ma właściwości zdrowotne a nawet psychoaktywne, stymulujące i rozjaśniające umysł oraz niwelujące poczucie zmęczenia, choć niektórzy nazywali to bradziej uczuciem relaksu. Nie zauważyłam takich rewelacji, ale może trzeba spożyć większą ilość, żeby umysł się rozjaśnił ;-). Ta tajemnicza przyprawa ma też właściwości antynowotworowe- osłabia komórki rakowe, jednocześnie wzmacniając właściwości obronne organizmu, przec co podwójnie wspomaga skuteczność terapii farmakologicznej. Galangal pomaga także w problemach żołądkowych i wzmacnia odporność. Trudno sobie wyobrazić kuchnię tajską bez tej przyprawy,  ale niestety u nas nie jest obecnie tak popularna i nie można znaleźć jej na straganach a jedynie w specjalistycznych sklepach z egzotycznymi przyprawami. Galangal pierwszy raz pojawił się na naszych terenach już w średniowieczu i trafił tu do nas za sprawą Tatarów, którzy dodawali go do herbaty, był używany wtedy jako przyprawa do rozmaitych nalewek.Co ciekawe pomimo tego że galangal nie jest zbytnio znany w Polsce to niewiele osób wie, że jest składnikiem jednej z najbardziej popularnych polskich wódek - Żołądkowej gorzkiej :).


Tajska zupa galangalowa z wołowiną i makaronem*

(4 porcje )

  • 2 szklanki bulionu wołowego
  • 1 duża dymka, posiekana
  • 1 cm galangala, rozgniecionego
  • 1 kawałek kory cynamonu
  • 115 g makaronu ryżowego (wstążki)
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 120 g wołowiny dobrej jakości, pokrojonej w cienkie paseczki
  • 2 ząbki czosnku, rozgniecionego
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżka soku z limonki
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • 60 g kiełków fasoli
  • 1 mała papryczka chilli, pokrojona w cienkie paseczki
  • kilka listków kolendry do dekoracji

Wlej bulion do rondla i dodaj połowę posiekanej dymki, galangal i cynamon. Zagotuj, zmniejsz ogień  i gotuj jeszcze 20 min pod przykryciem. Po tym czasie wyjmij cynamon i galangal.
Przygotuj makaron ryżowy zgodnie z przepisem na opakowaniu i odstaw go na bok.
Rozgrzej olej na patelni, podsmaż wołowinę z czosnkiem, aż mięso zmieni kolor. Włóż je do bulionu, dopraw sosem rybnym i sojowym, sokiem z cytryny i limonki oraz pieprzem. Doprowadź do wrzenia, a następnie gotuj na wolnym ogniu jeszcze 5 min. Spróbuj i dopraw, jeśli potrzeba.
 Na 2 min przed końcem gotowania dodaj kiełki fasoli.
Rozdziel makaron i wołowinę do małych miseczek i zalej gorącą zupą. Udekoruj resztą dymki, listkami kolendry i papryczką chilli pokrojoną w cieniutkie paseczki

*przepis z książki "Kuchnia tajska- to proste" S. Morris





poniedziałek, 6 stycznia 2014

Makowiec z gruszkami

Witam w Nowym Roku. Z tej okazji proponuje świąteczne ciasto makowe z gruszkami i bakaliami. 
Gigantyczna puszka masy makowej, która została zakupiona do klusek z makiem bez których wigilię można uznać za nieważną, nie zmarnowała się :). Powstał cudowny, pachnący korzennymi przyprawami makowiec z suszonymi śliwkami, płatkami migdałów i skórką pomarańczową. 


Makowiec z gruszkami
(forma ok. 25 na 15 cm)
  • 6 jaj
  • 6 czubatych łyżek bułki tartej
  • ok 600 g masy makowej
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ok 50 g skórki pomarańczowej kandyzowanej
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 1 plaska łyżeczka cynamonu
  • szczypta zmielonych goździków
  • 2 łyżki płatków migdałów
  • 1 szklanka suszonych śliwek
  • 2 gruszki
  • 1 łyżka mąki pszennej








Zmiksować cukier z jajkami tylko do połączenia się składników. Dodać bułkę tartą oraz proszek do pieczenia i wymieszać na małych obrotach. Dodać masę makową, startą gałkę muszkatołową, cynamon, starte goździki oraz skórkę pomarańczową a następnie dokładnie wymieszać. Na koniec wsypać płatki migdałów i wymieszać. Gruszki obrać i pokroić na mniejsze kawałeczki a suszone śliwki na połówki. Owoce obsypać mąką. Wysmarować formę masłem i wysypać bułką tartą a następnie wylać masę. Owoce wysypać równomiernie po wierzchu ciasta a następnie suszone śliwki wcisnąć do środka ciasta, tak żeby nie były widoczne. Ciasto piec w nagrzanym do 180 C piekarniku przez pk. 60 min (do suchego patyczka). 



środa, 13 listopada 2013

Szarlotka z kajmakiem i lodami

Jesień zawsze kojarzyła mi się z szarlotką. Uwielbiam pachnące cynamonem kruche ciasto, pieczone ze świeżymi jabłkami. Ja uwielbiam gotować z szarą renetą, ale jeśli chodzi o szarlotkę możemy użyć dowolnych, ulubionych jabłek. Dzisiaj zaproponuje coś specjalnego, nie będzie to zwykła szarlotka bo będą w niej mój ulubiony kajmak a podaje ją obowiązkowo z lodami. Jest to jeden z ulubionych eksperymentów kulinarnych, jest obłędna. POLECAM! :)



Szarlotka z kajmakiem i lodami
(forma o średnicy ok 27 cm)
  • 4 jabłka
  • 1 mała puszka masy kajmakowej
  • 2 łyżki rozdrobnionych orzechów włoskich
  • 3 łyżki likieru amaretto
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • lody waniliowe lub ajerkoniak

ciasto: 

  • 150 g mąki
  • 70 g masła
  • ½ torebki cukru waniliowego (ok 8 g)
  • 1 jajko
  • szczypta soli

Przesiewamy mąkę przez sitko, dodajemy cukier i schłodzone masło pokrojone w kosteczkę. Rozcieramy całość palcami, tak jak przy formowaniu ciasta na kruszonkę. Dodajemy jajko i szczyptę soli a następnie ugniatamy ciasto, aż do połączenia się składników. Ciasto formujemy w kulę, zawijamy w folię i wkładamy do zamrażalnika. Jabłka obieramy ze skórki , usuwamy gniazda nasienne, a następnie kroimy je w kostkę i mieszamy z cynamonem. Orzechy rozdrabniamy. Gdy ciasto będzie już schłodzone na tyle abyśmy mogli zetrzeć je na tarce o grubym oczku, wyjmujemy je z zamrażalnika i ścieramy na tarce o grubych oczkach 2/3 jego objętości. Ścieramy ciasto bezpośrednio do formy, tak aby równomiernie pokryło dno. Na ciasto wykładamy warstwę kajmaku, posypujemy orzechami a następnie układamy jabłka. Pozostałą cześć ciasta ścieramy posypując nią warstwę jabłek. Wstawiamy szarlotkę do nagrzanego do 190 C piekarnika i pieczemy 15 min. Następnie zmniejszamy temp. do 180 C i pieczemy ją ok 30 min. Szarlotkę studzimy i stawiamy do lodówki i chłodzimy, tak aby masa stężała kajmakowa w szarlotce stężała i można było ją kroić. Deser podajemy z lodami waniliowymi lub o smaku ajerkoniaku.







poniedziałek, 14 października 2013

Dyniowe babeczki z suszoną śliwką


Dyniowe ciasto zrobiło furorę ciekawa jestem co będzie z dyniowymi babeczkami z suszoną śliwką. Zapraszam to wypróbowania. Są bardzo proste i bardzo smaczne. Uwielbiam je bo są wilgotne i mają piękny intensywnie żółty kolor i do tego ukochane śliwki. 




Dyniowe babeczki z suszoną śliwką 

(ok 12 sztuk)
  • 300 gr mąki pszennej plus 1 łyżka na obtoczenie śliwek
  • ½ łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/2 szklanki cukru brązowego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2  łyżeczki cynamonu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 2 rozgniecione w moździerzu goździki
  • 2 łyżki śmietany
  • sok z jednej limonki
  • skórka otarta z 1 limonki
  • 100 ml oleju
  • 100 ml kefiru
  • 2 jajka
  • 2/3 szklanki puree z dyni

Oczyścić dynię ze środka nasiennego, pokroić w pasy i obrać  ze skórki a następnie pokroić w kostkę i piec w 180 C, aż do miękkości (ok 40 min). Dynię można piec też ze skórką,  którą nawet łatwiej zdjąć po upieczeniu. Upieczoną dynię zblendować na gładkie puree. Przesiać przez sitko mąkę, dodać proszek do pieczenia, sól, cynamon, gałkę muszkatołową i rozdrobnione w moździerzu goździki a następnie wymieszać. W oddzielnej misce wymieszać cukier ,olej, jajka, śmietanę, sok z limonki i skórki z limonki. Dodać mokrą miksturę do suchej, zamieszać delikatnie do połączenia się składników ok 1 min. Nie przejmować się grudkami w cieście, i absolutnie nie używać miksera. Dodać puree z dyni i wymieszać.
Każdą papilotkę wypełnić do połowy ciastem i ułożyć po ok 3 suszone śliwki, a następnie przykryć pozostałym ciastem i udekorować wierzch każdej babeczki jedną suszoną śliwką.   Babeczki pieczemy w 200 C przez 15 min a potem zmniejszamy temperaturę do 180 C i pieczemy jeszcze 20 min.




piątek, 16 sierpnia 2013

Drożdżowe bułeczki maślane ze śliwkami i serowym "grzańcem"

Sezon śliwkowy uważam za otwarty. Trochę się ochłodziło, więc grzaniec idealnie pasuje na chłodniejsze wieczory... w drożdżówce? a dlaczego nie :).  Dzisiaj drożdżowe bułeczki z serowym nadzieniem dla miłośników tzw "grzańca". Nie zrobiłam jeszcze planowanego chleba ze śliwką ale za to wyszły te pyszne bułeczki. Jak szaleć to na całego, a niedługo ślimaczki drożdżowe :).

Drożdżowe bułeczki maślane ze śliwkami i serowym "grzańcem"

ciasto:

  • 450 g mąki
  • 15 g świeżych drożdży
  • 2 czubate łyżki miodu 
  • 100 ml wody
  • 200 g  śmietany 18 %
  • 1 jajko
  • 120 g sklarowanego masła
  • ok 3 łyżki cukru
  • szczypta soli

nadzienie:

  • ok. 20 śliwek
  • 2 łyżki cukru 
  • 1 torebka cukru waniliowego
  • cynamon
  • goździki
  • gałka muszkatołowa
  • 1 żółtko
  • 350 g twarożku naturalnego

Rozpuszczamy drożdże w mieszance wody ze śmietaną, dodając 2 łyżki miodu, odstawiamy na 10 min. W oddzielnej misce mieszamy 1 jajko, jedną torebkę cukru waniliowego, 3 łyżki cukru białego oraz   a następnie dolewamy do mieszanki zaczyn z drożdżami  Przesiewamy przez sitko mąkę dodajemy szczyptę soli i wlewamy mieszankę mokrych składników z zaczynem do mąki. Mieszamy ciasto do połączenia składników a potem wykładamy na stolnice i wyrabiamy je ok 7 min, aż będzie gładkie i elastyczne.Można troszkę  podsypać mąką, aby łatwiej się wyrabiało ale należy pamiętać ze im mniej mąki tym lepiej. Ciasto formujemy w kulę, umieszczamy je w misce i pozostawiamy do wyrośnięcia na ok 30 min po tym czasie dodajemy posiekane masło i wyrabiamy ciasto przez ok 3-4 min aż do połączenia się składników i ostawiamy do wyrośnięcia na  w ciepłym miejscu przez ok 60 min, aż do podwojenia objętości. W tym czasie przygotować masę serową z przyprawami. W misce wymieszać twarożek z 2 łyżkami cukru białego, jedną torebką cukru waniliowego, rozgniecionymi w moździerzu 2 goździkami,startą jedną trzecią łyżeczki kory cynamonu i szczyptą startej gałki muszkatołowej oraz jedno żółtko. Całość dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki. Wyrośnięte ciasto rozwałkować na placek o grubości 1 cm -1,5 cm , pokroić na 10 równych kwadratów i na każdym z nich ułożyć czubatą  łyżkę masy serowej z przyprawami. na bokach ułożyć po 4 połówki śliwki i zawinąć różki do środka jakbyśmy wiązali tobołek ;-). 

Owoce powinny być ułożone na środku boków kwadratowego placka tak aby wystawiały na wierzchu po zawinięciu rogów. Ostawiamy do wyrośnięcia na 40 min. 
Białkiem pędzlujemy wierzch bułeczek posypujemy cynamonem i wstawiamy do nagrzanego do 180 C piekarnika i pieczemy ok 25 min, aż do zrumienienia bułeczek.



niedziela, 7 lipca 2013

Indyjski kurczak maślany czyli murgh makhani z ryżem basmati i naanem

Dojadam resztki mojego ulubionego dania indyjskiego i pisze posta - murgh makhani  z ryżem basmati i naanem. Pierwszy raz przymiarkę do indyjskich dań zrobiłam rok temu i nie byłam zbytnio zadowolona z efektu pomimo ogólnego zadowolenia konsumujących. W Indiach nigdy nie byłam, wiec nie wiem jak tam smakuje kurczak makhani, ale swego czasu maniakalnie odwiedzałam wszystkie indyjskie restauracje w Warszawie. Można powiedzieć, że było to już w pewnym momencie uzależnienie bo zdarzało mi się być w indyjskiej knajpie 2-3 razy w tygodniu i jeść zamiennie kurczaka makhani z kurczakiem masala. Zajęło mi trochę czasu zanim znalazłam satysfakcjonujący mnie przepis, który przypominałby to co smakowało mi w restauracji. Dzisiejszy przepis przypomina mi kurczaka makhani z restauracji Bollywood Longue w Warszawie (podobno jest taka sama też w Gdańsku), ale polecam wypróbować przygotowanie samemu :).



Murgh makhani  z ryżem basmati i naanem 
(4 porcje)
  • 500 g wytrybowanych udek
  • 200 g piersi z kurczaka
  • ryż basmati  ( 4 porcje)
Marynata do kurczaka
  • 85 g jogurtu naturalnego
  • 1  łyżka oleju roślinnego
  • 1 płaska łyżeczka  papryki chili w proszku
  • 50 g pasty z czosnku i imbiru
  • 2 płaskie łyżeczki soli
Sos:
  • 800 g pomidorów
  • 15 g imbiru
  • 40 ml oleju roślinnego
  • 4 laski cynamonu
  • 5 ziaren kardamonu
  • 5 goździków
  • 100 ml wody
  • 70 g orzechów nerkowca
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżka miodu
  • 80g masła
  • 1 łyżka kasoori methi
  • 60 ml kremówki
Naan:
  • 1 szklanka mąki
  • 30 ml wody
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 2 łyżki jogurtu
  • ½  łyżeczki cukru pudru
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ łyżeczki drożdzy suszonych
  • opcjonalnie: czosnek i/lub świeża kolendra


Kawałki kurczaka myjemy, osuszamy i umieszczamy w misce, w której będziemy marynować kurczaka. Dodajemy pastę z imbiru i czosnku oraz 2 płaskie łyżeczki soli. Pastę robimy blendując w oddzielnej misce 25 g czosnku i 25 g imbiru z odrobiną wody. Obtaczamy kawałki kurczaka w paście z solą  używając dłoni. W oddzielnej miseczce mieszamy dokładnie jogurt  ze sproszkowaną papryką chili. Wylewamy masę jogurtową na kurczaka i dokładnie rękami obtaczamy go jeszcze raz marynacie a następnie dodajemy 1 łyżkę oleju  roślinny i jeszcze raz masujemy kurczaka. Przykrywamy kurczaka folią i odkładamy do zamarynowania na ok 5 h. 
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 C i grillujemy ok  20 min, jeśli mamy możliwość grillowania na powietrzu robimy to na grillu węglowym. Zdejmujemy grillowane kawałki kurczaka, kroimy je na mniejsze kawałki, wkładamy do miski owijamy folią i wstawiamy do lodówki i zabieramy się do przygotowania ciasta na naan.
Do 30 ml ciepłej wody dodajemy połowę łyżeczki drożdży suszonych i połowę łyżeczki cukru pudru a następnie mieszamy dokładnie i ostawiamy na chwilę. Przesiewamy szklankę  mąki przez sitko, robimy w niej dołek i wlewamy 2 łyżki  jogurtu, pół łyżeczki soli oraz dwie łyżki oleju roślinnego i mieszamy palcami. Dodajemy do ciasta zaczyn z drożdży i je wyrabiamy palcami. Formujemy kulę, skrapiamy rękę olejem i smarujemy wierzch ciasta a następnie odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia ciasta (ma podwoić swoją objętość).
W tym czasie obieramy 15 g imbiru i kroimy w kosteczkę. Podgrzewamy 40 ml oleju roślinnego na patelni. Gdy olej jest gorący dodajemy 4 laski cynamonu, 5 ziaren kardamonu, 5 goździków  i 3 listki laurowe. Podgrzewamy przyprawy przez ok 3 min i dodajemy pokrojony w kostkę imbir, gotujemy jeszcze minutę a następnie dodajemy 1 małą czerwoną papryczkę chili (obraną z nasion).

Wrzucamy do przypraw całe pomidory i podsmażamy je na średnim ogniu przez kilka minut. 
Potem dodajemy 100 ml wody, przykrywamy pokrywką i gotujemy ok 25 min,  aż z pomidorów zrobi nam się puree.
Zdejmujemy rondel  z ognia i wyławiamy przyprawy z sosu a następnie blenderem miksujemy na gładką masę. Masę przelewamy przez gęste sito, aby pozbyć się resztek przypraw i skórek z pomidorów. Przecedzony przez sito sos wstawiamy ponownie na ogień i zagotowujemy. W międzyczasie blendujemy 50 g orzechów nerkowca. Do gotującego się sosu dodajemy 2 łyżki koncentratu pomidorowego, pastę z orzechów i jedną łyżkę miodu, mieszamy i gotujemy ok 3 min. Potem dodajemy 50 g masła i gotujemy, aż się rozpuści a następnie doprawiamy sos solą. Następnie dodajemy 1 łyżkę kasuri methi. 
Gotujemy sos na małym ogniu jeszcze przez 20 min. W tym czasie kończymy doprawiać kurczaka do sosu oraz zagotowujemy wodę na ryż i nagrzewamy piekarnik na naan. Na patelni  podgrzewamy ok 35 g masła i dodajemy posiekane 20 g orzechów nerkowca, smażymy je chwilę. Wyjmujemy z lodówki kawałki kurczaka i wrzucamy je do orzechów z masłem  i przesmażamy przez ok 3 min minuty na dużym ogniu a następnie zalewamy  mięso sosem i doprawiamy go 70 g kremówki, mieszamy delikatnie i gotujemy na małym ogniu jeszcze 3 min. Ryż wrzucamy do wrzącej wody z solą i  zgodnie z przepisem gotujemy ok 15 min pod przykryciem. W tym czasie porcjujemy ciasto na naany w mniejsze kulki. Posypujemy kulki, blat i wałek mąką i formujemy cienkie na ok 0,5 cm placuszki. Możemy dodać do nich posiekany czosnek i/lub świeżą kolendrę (w tym celu posypujemy  rozwałkowany placuszek przyprawami i wałkujemy delikatnie aby wgnieść je trochę w placek).
Układamy placuszki na blasze i pieczemy w nagrzanym do 180 C piekarniku przez ok 3 min, a następnie  przekładamy na kratkę umieszczoną nad płytą elektryczną lub palnikiem i przypiekamy do zrumienienia i chrupkości.
 Uwaga naany przypiekają się bardzo szybko, nawet w ciągu kilkunastu sekund (wszystko zależy od grubości placka i ognia). Gotowe ciepłe naany można posmarować masłem. Sos z mięsem udekorowany posiekanym w paseczki świeżym imbirem i kwaśną śmietaną podajemy razem z ciepłym ryżem i świeżoupieczonymi naanami. A na deser proponuje mango lassi :).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...